piątek, 3 marca 2017

Podsumowanie lutego

Po dłuższej przerwie wracam z podsumowaniem lutego.  Obejrzałam 5 filmów i przeczytałam 2 książki. Oprócz tego zaczęłam oglądać jeden serial. Zapraszam!


"Arrow" jest tym serialem, który zaczęłam oglądać. Kiedyś obejrzałam kilka oderwanych od siebie odcinków, gdy leciały w TV i postanowiłam zacząć serial od początku, aby całkowicie go zrozumieć. Opowiada on o mężczyźnie, który przetrwał katastrofę na morzu, był przez pięć lat na wyspie i powrócił do swojego miasta, aby je uratować. Od swojego ojca otrzymał listę, na której są ludzie, którzy "zatruwają" miasto. Moja ocena po 17 odcinkach pierwszego sezonu: 8/10. Może Arrow nie zostanie moim ulubionym serialem, ale na razie bardzo mi się podoba, są ciekawe sceny walk, ale nie brakuje innych interesujących wątków. 


"Immunitet" Remigiusza Mróz to już czwarta część przygód Zordona i Chyłki. Według mnie trzyma poziom poprzednich części. W marcu wychodzi kolejny tom, więc możecie nadrobić całą serię przed premierą. Tym razem oskarżony jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego i zarzuca mu się zabójstwo. Drugą pozycją jest "Lalka" Bolesława Prusa. Pewnie większość z Was ją kojarzy i ma co do niej jakieś odczucia. Muszę przyznać, że bardzo mi się podobała, co jest dla mnie zaskoczeniem, bo przecież to lektura! Oczywiście styl pisania Prusa różni się od współczesnego, ale nie jest to dużym utrudnieniem.  Powieść ta opowiada o losach Stanisława Wokulskiego i o jego staraniach o Izabelę. Rozdziały opowiadane przez narratora przeplatają się z rozdziałami z pamiętnika Rzeckiego, który jest przyjacielem Wokulskiego. Jestem kontent*, że przeczytałam tę książkę. 



"Trolle" obejrzałam, bo ta animacja dostała nominację do Oscara w kategorii najlepsza piosenka. Uważam, że piosenka była średnia tak samo jak film. Sam film był zbyt przesłodzony. Głównym zajęciem tytułowych Trolli jest śpiewanie, tańczenie i tulenie. Poppy wyróżnia się entuzjazmem i urządza wielką imprezę. Mruk jest odmieńcem, bo uważa że Trollom grozi niebezpieczeństwo i powinni być bardziej ostrożni. Oczywiście ma racje, bo Bergeni (wrodzy Trolli) natrafiają na Trolle i porywają kilka. Na misję poszukiwawczą rusza oczywiście Poppy i ... Mruk.  Muszę przyznać, że bardzo polubiłam Mruka, ale w chwili gdy zaczął śpiewać, tańczyć i się przytulać stracił w moich oczach tak samo jak animacja. Młodszym odbiorcom pewnie by się bardziej spodobało, bo pod taką publikę było to robione. Kolejną świeżą produkcją, którą zobaczyłam jest "Autopsja Jane Doe". Opowiada o ojcu i synu, którzy mają za zadanie zbadać zwłoki pięknej dziewczyny.  Nie ma ona żadnych blizn ani rozcięć, ale organy wewnętrzne ma poprzecinane. Im dalej ją oglądają, tym bardziej są zaniepokojeni. Film bardzo mi się podobał, bo fabuła jest nietypowa. Pierwsza połowa tego horroru trzyma  w napięciu i jest naprawdę ciekawa, później klimat trochę ucieka. Polecam tym, którzy nie są nastawieni tylko na to, żeby się bać! Oprócz powyższych produkcji obejrzałam również "Pitbull. Nowe porządki", "Karate Kid" i "Juno". Pierwszy z nich opowiada o walce policji z mafią mokotowską.  Jest to polski średniak, podobał mi się zdecydowanie mniej niż "Pitbull. Niebezpieczne kobiety". "Karate Kid" (2010) leciał kilka razy w TV, tam też go obejrzałam. Podobał mi się średnio, może dlatego, że średnio lubię sceny walki a za Jackim Chanem też jakoś specjalnie nie przepadam. Ogólnie to film przedstawia historię chłopaka, który przeprowadza się do Chin. Nie może się tam odnaleźć, ale wkrótce poznaje Jackiego Chana i się zaprzyjaźniają. "Juno" oglądałam po raz pierwszy w szkole, na lekcji wychowania do życia w rodzinie i bardzo się cieszę z tego powodu, bo jest to wartościowy film. Główna bohaterka ma na imię Juno, ma 16 lat i jest w ciąży. Po zastanowieniu, porozmawianiu z rodzicami i przyjaciółką postanawia oddać dziecko parze, która nie może mieć dzieci. Film ukazuje nie tylko historię Juno i tego jak musi sobie radzić, ale też historię pary, która ma adoptować to dziecko.Możemy zobaczyć przeżycia i dylematy obu stron. Uważam, że puszczanie tego filmu w szkołach jest dobrym pomysłem, aby uświadomić nastolatkom co znaczy zostanie rodzicem.

*być kontent - być zadowolonym, ten zwrot zapadł mi w pamięć po przeczytaniu "Lalki"

Źródła zdjęć:
Arrow
Autopsja Jane Doe
 
facebook - Tuczarnia Motyli
instagram - tuczarniamotyli
filmweb - zuzela_1999
lubimyczytać - zyzia1234

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz